Darmowa dostawa od 200,00 zł

„Człowiek nie jest zbudowany z Excela”. Jakub Jarosz opowiada o pracy trenera motorycznego Ruchu Chorzów

 „Człowiek nie jest zbudowany z Excela”. Jakub Jarosz opowiada o pracy trenera motorycznego Ruchu Chorzów

Kolejne sprinty, pojedynki, gole i końcowy wynik. I znów… A gdyby tak sprawdzić, co dzieje się wcześniej… Teraz to możliwe! Martyna Krawczyk namówiła Jakuba Jarosza – trenera motorycznego Ruchu Chorzów – na to, by opowiedział o kulisach przygotowania motorycznego w piłce nożnej. To rozmowa o tym, czego nie widać przez 90 minut meczu.

Emocje nie mogą przysłonić obiektywizmu

yellowSPORT: Jesteś kibicem Ruchu Chorzów. Jak to się stało, że zostałeś trenerem motorycznym klubu?

Jakub Jarosz: Moje początki zbiegły się z zatrudnieniem trenera Jarosława Skrobacza. Dołączyłem wtedy do sztabu jako wsparcie dla trenera Wojciecha Grzyba – głównie w zakresie treningu personalnego i motorycznego.

Zajmowałem się też szeroko pojętą diagnostyką funkcjonalną i motoryczną, związaną z narzędziami pomiarowymi dostępnymi na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Z czasem zdobywałem coraz większe doświadczenie i zyskałem zaufanie. W końcu mogłem się definiować jako pełnoprawny trener przygotowania motorycznego Ruchu Chorzów.

Jesteś jednocześnie kibicem i trenerem. Jak znaleźć w tym balans?

To nie jest łatwe. Sport wyczynowy na najwyższym poziomie wymaga ogromnego profesjonalizmu, dlatego bardzo ważne jest oddzielenie emocji kibica od pracy.

Emocje potrafią przysłonić obiektywizm, a w tej pracy obiektywizm jest niezwykle ważny.

Sympatia do klubu pomaga czy przeszkadza?

Myślę, że pomaga. Oczywiście bywają sytuacje, w których emocje biorą górę i człowiek staje się przemotywowany – i to jest pewien haczyk. Ale uważam, że jako profesjonaliści jesteśmy w stanie rozdzielić te dwie rzeczy.

Pracujesz zarówno z pierwszą drużyną, jak i z młodzieżą. Czym różni się przygotowanie motoryczne młodych piłkarzy od pracy z seniorami?

W pracy z młodzieżą głównym celem jest rozwój i budowanie fundamentów motorycznych. Bardzo ważna jest jakość ruchu.

W przypadku seniorów proces treningowy jest dużo mocniej ukierunkowany na monitorowanie i optymalizację obciążeń treningowych. Natomiast z pracy z młodzieżą przeniosłem do pierwszej drużyny właśnie nacisk na jakość wykonania ruchu.

Najważniejsza jest komunikacja

Jak wygląda Twoja codzienna współpraca z trenerem prowadzącym?

Podstawą jest komunikacja. To jeden z najważniejszych czynników wpływających na dobre relacje w sztabie.

Bardzo ważne są też jasno określone cele i zrozumienie filozofii pracy trenera głównego. Miałem tę przyjemność, że na początku pracy w Ruchu równolegle odbywałem staż w Piaście Gliwice, gdzie trenerem był Waldemar Fornalik. Dzięki temu łatwiej było mi wejść w tę filozofię pracy.

Kluczowe są również zaufanie i spójność decyzji podejmowanych przez sztab.

Jak wygląda współpraca między sztabem motorycznym a medycznym?

Mamy świetnych specjalistów od fizjoterapii – Filipa Czaplę i Sebastiana Lukaszczyka. Cały czas jesteśmy ze sobą w kontakcie, ale też pozostajemy w kontakcie z zawodnikami.

Zaczyna się już od ankiet wellness, które zawodnicy wypełniają rano lub po treningu. Dzięki temu możemy na bieżąco wymieniać informacje dotyczące statusu zawodnika, planować obciążenia treningowe i indywidualizować proces treningowy.

To wszystko dzieje się praktycznie cały czas – pomiędzy sztabem motorycznym, fizjoterapeutycznym i trenerem głównym.

Co człowiek, to inna historia

Jak indywidualizujesz trening motoryczny w realiach klubu pierwszoligowego?

Najbardziej widać to w treningu siłowym. Zawodnicy różnią się poziomem siły, doświadczeniem treningowym czy historią urazów.

Bardzo ważne są wcześniejsze kontuzje, aktualny stan fizyczny zawodnika i to, na jakim etapie procesu treningowego się znajduje.

Najtrudniejszy moment pojawia się wtedy, gdy do drużyny trafia nowy zawodnik, który wcześniej funkcjonował już w innym systemie treningowym. Najważniejsze jest wtedy progresywne wprowadzenie go do naszej filozofii pracy.

Niektóre problemy zdrowotne wymagają modyfikacji ćwiczeń lub dodatkowej pracy indywidualnej. Dotyczy to nie tylko treningu siłowego, ale też treningu biegowego i motorycznego.

Dziś możecie korzystać z ogromnej liczby danych. Jak sprawić, żeby liczby pomagały, a nie przesłaniały faktu, że po drugiej stronie stoi człowiek?

To bardzo ważna kwestia. Tych danych mamy mnóstwo – same parametry GPS dają setki informacji. Najważniejsza jest ich selekcja i obserwacja tego, co rzeczywiście ma znaczenie. Musimy wiedzieć, co jesteśmy w stanie zweryfikować na bieżąco i co wymaga modyfikacji.

Dane są pomocą, ale nigdy nie zastąpią procesu decyzyjnego. Sama kwestia liczb to jedno, ale człowiek nie jest zbudowany z Excela. Ważne jest to, jak zawodnik reaguje na obciążenia, jaka jest jego sytuacja życiowa, fizyczna czy mentalna. Dane pokazują nam jedno, ale to, co dzieje się „w środku” zawodnika, również musimy brać pod uwagę.

„Nauka ma pomagać, a nie przeszkadzać”

Pracujesz jednocześnie jako praktyk i naukowiec. Widzisz różnicę między teorią a praktyką?

Bardzo dużą. Często osoby mocno skupione na teorii nie rozumieją kontekstu praktycznego i sportowego. Z kolei osoby zajmujące się sportem tylko od strony praktycznej czasem nie doceniają nauki. Dlatego ważny jest balans i umiejętność połączenia tych dwóch światów.

Nauka ma pomagać, a nie przeszkadzać. Jeżeli pojawiają się jakieś wyniki badań, trzeba je zweryfikować: jaka była grupa badawcza, jaka interwencja treningowa i czy w ogóle da się to przełożyć jeden do jednego na konkretną drużynę.

Każdy zespół funkcjonuje inaczej i ma inny proces treningowy.

 


„Teoria wychodzi z praktyki, a praktyka z teorii”


 

W jaki sposób działalność naukowa pomaga Ci w codziennej pracy?

Bardzo pomaga. Dzięki temu mogę przenosić innowacje naukowe do praktyki sportowej. Jako aktywny naukowiec mam też możliwość weryfikowania różnych metod czy narzędzi pomiarowych i sprawdzania, czy rzeczywiście mają zastosowanie w realnej pracy treningowej.

Uważam, że teoria wychodzi z praktyki, a praktyka z teorii. Bardzo cenię to, że mam możliwość funkcjonowania w obu tych światach.

 

 trening-motoryczny-w-pilce-noznej

 

Już teraz odsłuchaj rozmowy z Jakubem Jaroszem na kanale yellowSPORT na YouTube!

 

Najbardziej niedocenianą formą regeneracji jest sen

Z jednej strony pracujesz w klubie, z drugiej prowadzisz działalność naukową. Gdzie znajdujesz czas na regenerację?

Uśmiecham się, bo tego czasu nie ma za dużo. A jako trener przygotowania motorycznego wiem, że regeneracja jest rzeczą nadrzędną. Dla mnie regeneracją jest przede wszystkim czas z rodziną. Tego nie da się niczym zastąpić.

Drugą rzeczą jest własny trening siłowy. Mimo że mam mało czasu, zawsze staram się znaleźć 3–4 godziny tygodniowo na trening. To moment, w którym mogę dać odpocząć głowie i wyrównać zmęczenie psychiczne zmęczeniem fizycznym.

Czy regeneracja pod koniec sezonu może być równie ważna jak przygotowanie motoryczne?

Zdecydowanie tak. Jedno jest bardzo mocno powiązane z drugim.

Przy dużej częstotliwości treningów i meczów narasta zmęczenie sezonem. Regeneracja staje się wtedy kluczowa, bo zawodnik musi być gotowy do realizacji kolejnych założeń taktycznych i technicznych.

Pod koniec sezonu regeneracja jest jedną z najważniejszych kwestii – zarówno pod kątem motoryki, jak i dostępności zawodnika.

Jaki element regeneracji jest najbardziej niedoceniany?

Sen. Żadne akcesoria do regeneracji nie dadzą tyle, co dobra ilość snu. Osiem godzin snu i ewentualnie krótka drzemka w ciągu dnia to podstawa.

Czy można przygotować trening w taki sposób, żeby jednocześnie regenerował?

Tak. Treningi regeneracyjne wykonywane dzień lub dwa po meczu często opierają się właśnie na odpowiednio zaplanowanym treningu siłowym.

Chodzi przede wszystkim o pracę mięśniową kończyn dolnych, poprawę ukrwienia najbardziej przeciążonych obszarów i odpowiednie odciążenie dolnych partii ciała poprzez trening górnych części.

Dzięki temu zawodnik szybciej się regeneruje, a jednocześnie cały czas podtrzymuje poziom siły.

 


„Mit, że trening siłowy spowalnia piłkarza, nadal jest powtarzany”


 

Masz swój ulubiony mit dotyczący motoryki?

Takich mitów jest mnóstwo. Pierwszy, który przychodzi mi do głowy, to przekonanie, że trening siłowy sprawi, że zawodnik będzie wolniejszy.

Drugim jest unikanie treningu siłowego w trakcie sezonu i skupianie się na nim wyłącznie w okresie przygotowawczym. Te dwa mity niestety nadal funkcjonują.

Nie porównuj się z innymi

Co powiedziałbyś osobie, która dopiero zaczyna trenować i opiera cały plan na tym, co zobaczyła w Internecie?

Na pewno odradziłbym porównywanie się z innymi.

W Internecie często pojawia się przekonanie, że im ćwiczenie wygląda bardziej „ekwilibrystycznie”, tym jest lepsze. To nieprawda.

Najważniejsze są podstawy i progresywne wdrażanie organizmu do treningu. Często osoby początkujące próbują zrobić wszystko już na pierwszym treningu – ćwiczenia na każdą partię ciała, ogromna objętość i intensywność. Efekt jest taki, że po kilku dniach pojawia się ogromne zmęczenie i brak chęci do dalszych treningów.

Dlatego podstawą powinny być proste, skuteczne ćwiczenia i dobre wzorce ruchowe.

Jakie trzy akcesoria poleciłbyś do treningu motorycznego w domu?

To oczywiście zależy od celu treningowego i poziomu wytrenowania, ale bardzo dużo można zrobić już z wykorzystaniem masy własnego ciała. Jeżeli ten bodziec jest za mały, świetnie sprawdzą się gumy oporowe – minibandy i powerbandy.

Dodałbym też kettlebell oraz TRX, bo pozwalają wykonać trening całego ciała, a przy tym łatwo zabrać je ze sobą nawet na wyjazd.

Jaką radę dałbyś młodemu trenerowi, który właśnie rozpoczyna pracę w dużym klubie?

Przede wszystkim obserwacja. Ważne jest, żeby najpierw zobaczyć, jak wygląda cały proces – nie tylko treningowy, ale też organizacyjny. Na takim poziomie ogromne znaczenie mają cierpliwość, otwarty umysł i pewność siebie.

Kibice oglądają ostatnie 90 minut. Co powiedziałbyś im o przygotowaniu motorycznym Ruchu w tym sezonie?

Rzeczywiście kibice widzą głównie to, co dzieje się podczas meczu. My z kolei jesteśmy świadkami całego procesu. Oceniamy dane motoryczne, obciążenia, problemy zdrowotne zawodników, etap treningowy drużyny czy indywidualne sytuacje piłkarzy.

To wszystko wpływa na to, jak drużyna wygląda później na boisku.

 


 

3 pytania, 3 odpowiedzi

1.     Trening rano czy wieczorem?

Obojętnie, byle by był.

2.     Trening z ciężarem czy szybki trening bez obciążenia?

To zależy od celu treningowego.

3.     Gol dla Ruchu czy pozytywna recenzja artykułu naukowego?

Gol dla Ruchu dający awans.

 


 

 jakub_jarosz_trener_motoryczny_pika_nozna

 

Jakub Jarosz – trener przygotowania motorycznego, doktor nauk o kulturze fizycznej i adiunkt badawczo-dydaktyczny w Katedrze Treningu i Żywienia w Sporcie Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach. Od 2021 roku związany z Ruchem Chorzów. Z pierwszą drużyną awansował do 1 Ligi oraz Ekstraklasy. W ostatnich miesiącach pracował również w Centrum Szkolenia Ruchu Chorzów jako jeden z trenerów programu Blue Future Project. Autor publikacji naukowych z zakresu optymalizacji treningu sportowego oraz posiadacz licencji UEFA/PZPN Fitness A.

Pokaż więcej wpisów z Maj 2026
pixel